Cześć wszystkim jestem Filip. Moi rodzice wiedzieli już jak byłem w brzuszku, że będę miał złożoną wadę serca dlatego urodziłem się w szpitalu w Łodzi, jakieś 350 km od domu. Nie miałem okazji po przyjściu na świat przywitać się z moją mamusią, tatą też bo nie mógł wejść do szpitala z powodu pandemii. Musiałem dostać kilka wdechów z tlenu i podpięli mi stały wlew leku, dzięki któremu w ogóle mogłem żyć. Po kilku badaniach okazało się, że wada serduszka którą mam jest jeszcze bardziej skomplikowana niż zdiagnozowano prenatalnie, bo mam przerwany łuk aorty, wspólny pień tętniczy i ubytki w przegrodach międzykomorowej i międzyprzedsionkowej. Spędziłem w szpitalu prawie 11 miesięcy, przeszedłem 7 operacji na serduszku, ponad 6 miesięcy byłem pod respiratorem i większość czasu spałem. Dzięki cudownym lekarzom i terapii doświadczalnej z zastosowaniem bakteriofagów pokonałem śmiertelne zakażenie pałeczką ropy błękitnej, które wywołało silną sepsę. Niestety leki które otrzymywałem na intensywnej terapii uszkodziły mi trwale słuch, ale cóż... Ratowały mi życie. Stwierdzony niedosłuch to aż 100 dB na oba uszka. Jestem już po operacji wszczepienia implantu ślimakowego na jedno ucho, ale czekają mnie lata rehabilitacji słuchowej, żebym nauczył się słuchać. Po ostrym zapaleniu oskrzeli i odmie opłucnej mam założoną rurkę tracheostomijną i od lipca 2022 jestem pod opieką zespołu domowej wentylacji mechanicznej które zapewnia nam wspaniałą Panią pielęgniarkę i cudownych lekarzy, którzy regularnie nas odwiedzają w domku. Przez to, że tak długo bylem zaintubowany z rurką w gardełku mam porażoną jednostronnie krtań i nagłośnię, dlatego nie wydaję głosu, ale rodzice dobrze mnie znają i wiedzą co mam na myśli. Moja buzia i przełyk są bardzo wrażliwe, szybko mam odruch wymiotny i długo nie radziłem sobie z jedzeniem, ale robię postepy. Potrzebuję wsparcia neurologopedy w nauce jedzenia, surdologopedy by pomagał stymulować mój słuch w procesorze oraz rehabilitanta bo przecież tyle czasu w szpitalu unieruchomiony leżałem, więc potrzebuje wsparcia. Już chodzę sam, ale nie do końca pewnie, bo mam wadę wzroku i to że nie słyszę też nie pomaga mojemu błędnikowi, więc czekają mnie lata treningów. W październiku 2022 miałem zabieg poszerzenia żyły głównej górnej i jak widzicie moja buzia jest mniej opuchnięta. Na szczęście nie mam nadciśnienia płucnego,które było u mnie podejrzewane. Niestety to nie koniec moich operacji i zabiegów na serduszku, bo mam zostawiony jeszcze ubytek w przegrodzie międzyprzedsionkowej, dlatego mam saturacje około 85. Wiem, bo mamy w domu pulsoksymetr i jak sie czasami zmęczę i natlenienie spada, to rodzice podają mi tlen z koncentratora. Kolejna operacja czeka mnie gdy saturacje będą jeszcze bardziej spadać. Mam nadzieję, że nastąpi to w odległym czasie. Okazało się że mam również sporą wadę wzroku, bo -4 i -8 także mam okularki które chętnie noszę.A tak poza tymi wszystkimi problemami to jestem bardzo pogodnym i uśmiechniętym młodym człowiekiem, bo już 31 grudnia skończyłem5 lat i 5 miesięcy. Walczę dzielnie i z ogromną pogodą ducha, bo mam niesamowitą wolę życia. Bardzo się ucieszę jak przekażecie mi 1,5% podatku lub wpłacicie dowolny datek na moje dalsze leczenie.
Zgromadzone środki zostaną przeznaczone na bieżące potrzeby związane z leczeniem i rehabilitacją.
Zgromadzone środki zostaną przeznaczone na bieżące potrzeby związane z leczeniem i rehabilitacją.
Przekaż 1,5% podatku:
KRS 0000290273
Cel szczegółowy / tytuł przelewu: FILIP CHACZYŃSKI
Nr konta 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150
Fundacja Cor Infantis nie pobiera prowizji ani dodatkowych opłat. Całość przekazanych środków przeznaczana jest na pomoc dziecku. Dziękujemy!
Możesz także pomóc Filipowi przy okazji zakupów online. To nic nie kosztuje! Zobacz jakie to proste - KLIKNIJ